środa, 17 kwietnia 2013

Freelia live

Dzieciństwa smak

Kiedy zamykam oczy czuję słodki smak truskawek zerwanych wprost z pola. Nieumytych. Wytartych w białą koszulkę. Ślad tego małego przestępstwa na zawsze pozostaje na materiale. Nie przeszkadzał mi piach, który od czasu do czasu zgrzytał między zębami. Łamanie zakazów mamy dawało przyjemny powiew wolności. Już wtedy go czułam. A groszek? taki zielony, słodki...wypychałam kieszenie i jadłam ;-) aż do bólu...Słyszę do dziś to przyjemne pęknięcie strąka, które zwiastowało...mniam... smaczne okrągłe dojrzałe groszki w środku. 
Dzieciństwo, to najlepszy okres w moim życiu. Nie ograniczało mnie nic. Żaden płot, żadne drzewo...żadna odległość...moich małych stóp. Wszystko wydawało się łatwe i osiągalne. Dziś inni mogą mi pozazdrościć. Te czasy już dawno minęły.  Dzieci to małe maszyny, zaprogramowane przez rodziców. Z harmonogramem dnia, zajęciami dodatkowymi, planowaniem czasu wolnego, bez wyboru. Kilka razy inteligentniejsze. Kilka razy bardziej zaradne. Emocjonalne dno. Wolność poczują za lat kilka. A może nigdy. Klikają myszką szybciej niż zaczynają chodzić. Nie wiedzą co to gra w klasy, czy w gumę, ale zabijają z zimną krwią w gry komuterowe. Raj. Jak za 20 lat, ktoś ich zapyta, jakie smaki kojarzą im się z dzieciństwem - nie będą umieli odpowiedzieć. Może snikers, mars, albo...inny słodki batonik. Nie tak słodki jak słodka była moja wolność... A jaki jest twój smak dzieciństwa?



wtorek, 16 kwietnia 2013

Freelia live

W poszukiwaniu straconego czasu

Gdy jesteśmy dziećmi mówimy...jak będę dorosły to...
Gdy już trochę podrośniemy mówimy...jak zdam maturę...jak skończę studia, jak znajdę pracę, to...
Gdy osiągniemy dorosłość mówimy...jak będę na emeryturze to...
Zawsze jest lepszy czas, żeby spełniać marzenia. Zawsze jest lepszy czas, żeby zmieniać swoje życie.Tylko nie tu i teraz. Jakiś problem z tym mamy, ludzki. 
Tu i teraz jest dla nas za odważne. 
Tu i teraz czeka latami. 
Tu i teraz leży na półce naszego życia przykryte grubą warstwą kurzu.
Tu i teraz budzi nas każdego dnia, niepokoi, wzywa, ponieważ wiemy, że to co mamy jest dla nas niewystarczające. Że czegoś nam brakuje. 
Tu i teraz mówię do was...wyczekujący...każdy dzień czekania na odpowiednią chwilę jest stratą czasu. Każdy dzień ucieka nieodwracalnie. Tu i teraz nigdy nie wróci. 
Odejdziemy z tego świata na zawsze i nikt nam nie odda straconego czasu.  


sobota, 6 kwietnia 2013

Freelia live

Wiosna w kwietniu...
 
Tam, gdzie diabeł mówi Dobranoc, a czas stoi w miejscu ;-)
Tam, gdzie dorasta się szybciej...
Tam, gdzie dzieciństwo nie jest łatwe...
Tam, gdzie zabawa w kreatywność zmienia się w naukę życia...
Tam, gdzie pachnie lasem i świeżą rosą...
Tam gdzie natura kocha ludzi...a ludzie naturę...
Tam, gdzie śnieg leży najdłużej...


Tam, gdzie się urodziłam i wracam...z miłością ;-)







niedziela, 31 marca 2013

Freelia day

Wielkanoc

To czas, kiedy możemy się zatrzymać i pomyśleć nad swoim życiem, przyszłością...

Żebyśmy nie budowali barier. 
Żebyśmy nie szukali usprawiedliwień. 
Żebyśmy kochali życie i szanowali innych ludzi. 
Żebyśmy byli wolni od własnych ograniczeń. 
Bo po to są święta, abyśmy byli lepsi.
Pozytywnych refleksji i spokojnych świąt.

Życzy Freelia

ps. tak jajka maluje moja siostra, gdyby ktoś chciał przejść kurs...zgłoszenia do nas na maila ;-)


piątek, 29 marca 2013

Freelia day

PRZEDwielkanocą, spowiedź desperata

Na początku tu miały być życzenia. Ale pomyślałam sobie, że to święto w inny sposób podkreślić muszę. A to dlatego, że pierwszy raz w moim życiu, nie zatrzymałam się, nie pomyślałam, nie przeżyłam tego tak jak należy. Nie tak powinno to być, a jednak z roku na rok czuję zmniejszające się zaangażowanie. Moje, własne. Ci co nie wierzą, mogą się śmiać. Ci co wierzą, powinni otworzyć oczy.
Pan Jezus umarł na krzyżu. W mękach. W ranach. W koronie cierniowej. Biczowany. Kopany. Przez ludzi, takich jak my. Pan Jezus umarł na krzyżu dla innych. Poświęcił się. Obce to słowo ci, mi, nam, wam. Nikt z nas do poświęcenia wielkiego nie jest skłonny. Może małe, niewielkie. Coś tam z siebie wykrzesać, moglibyśmy. Ale żeby aż tak. Nie. Pan Jezus umarł na krzyżu za dzisiejszy świat. Gdzie brat brata nie odwiedza, nie kocha, nienawidzi. Stopniowanie negatywnych uczuć przychodzi nam z łatwością. Mamy ich dużo. W zanadrzu. Sięgamy do kieszeni nienawiści. I buch. To w tego, to w tamtego. Lubimy się złościć, lubimy nienawidzić. Radość czerpiemy z bycia złymi. Robimy to dla siebie. Tłumaczymy siebie. Bo ja już nie mogę, bo ja już mam dość, bo ja nie wytrzymam. Bo on jest taki i owaki. Bo mi zrobił to i to. Bo tyle lat stracone. Przez nią. Przez niego. Bo to, bo tamto. Miłości mało, każdego dnia mniej. Bo po co, bo dlaczego? Pokolenie pizz ma wszystko i wszystkich gdzieś. Kochamy za to siebie, coraz mocniej. Pan Jezus umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. To nie jest cool. Robić coś dla innych. Robić coś - to tylko dla siebie. Dla swojej kariery, dla domu, dla auta, dla splendoru i chwały własnej. Dla innych - nie ma mowy, co oni mi za to dadzą?Wielkie nic.
Panie!Zgrzeszyłem nienawiścią, złością, egoizmem, samolubstwem, złym słowem, lenistwem, obżarstwem, kłamstwem, zapatrzeniem w siebie, agresją, brakiem szacunku dla innego człowieka, brakiem miłości, brakiem chęci. Wybacz mi, że jestem taki słaby. Wybacz mi, że brakuje mi chęci...na poprawę.
Pan Jezus umarł na krzyżu. Czy zasługujemy na zbawienie? Chyba nie...