Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freelia film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freelia film. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 listopada 2012


Freelia film
Rzecz o mych smutnych dziwkach.

O jego smutnych dziwkach nie czytałam nigdy. Chciałam. Nie wyszło. Po „Stu latach samotności” zabrakło mi energii. Więc wypełnić to zaplanowałam chociaż filmem. Patrzyłam i nie mogłam uwierzyć. Gdy człowiek całe życie czerpie wolność pełną piersią, powinien być szczęśliwy. Dlaczego zatem kończąc 90 lat bohater filmu szuka miłości? Dlaczego znajdując ją przeżywa największe szczęście? Taki banał: Miłość jest najważniejsza. Bez miłości życie jest puste.
Zakochać się ten pierwszy raz jest tak przyjemnie. Zakochać się w ogóle, od tak – jest przyjemnie. To takie oczyszczające uczucie. Zmartwienia, troski, niedokończone sprawy odchodzą na dalszy plan. Kocha się i TYLE. 

Starość może być smutna, pogrążona w rozpaczy, czekająca na śmierć. W tym filmie jest inna, pełna energii, myśli, świeża. Taka NIE stara. Dziwne. Bo starość i młodość stykają się w miłości. Trudno znaleźć akceptację dla takiego połączenia. Razi w oczy. Młodość powinna łączyć się z młodością. Powinna. Gdy coś, co „powinno” nagle odstaje od drogi powinności, mamy z tym kłopot. Kłopot braku akceptacji. Możesz nie akceptować, ale to się dzieje. Obejrzyj, popatrz i tak nic z tym nie zrobisz. Młodość ze starością łączy uczucie. Przeciwieństwa. Wszystko tu się przeciwstawia. Plecy drepczącego staruszka z pedałującymi na rowerze młodymi nogami dziewczyny. Eleganckie buty z trampkami. Powolny spacer z szybką jazdą. Siwe włosy starca z czarnymi dziewczyny. Spokój z energią. Ciało zorane zmarszczkami i rumiane młodością. Tylko dusze takie same. Obie młode, chcące więcej, czekające na siebie nawzajem. 




Co nam chciał pokazać autor i reżyser? Może, że…Starość dotyka swoimi palcami tylko ciało, dusza pozostaje zawsze młoda, oczywiście jeżeli tylko w naszej głowie nie pozwolimy jej się zestarzeć. W życiu na nic nie jest za późno…nieważne ile masz lat, osiągniesz to, o czym marzysz. Wystarczy chcieć. Wiek nas nie ogranicza. Wiek tylko zmienia perspektywę, Poszerza. Odkrywa to, co młodość zasłania radością czerpania z chwili. Starość ukazuje istotę spraw. Zaczynamy widzieć więcej i rozumieć więcej. Może dlatego, że nie spędzamy aż tylu godzin na przypatrywaniu się sobie w lustrze. I DOBRZE!

sobota, 10 listopada 2012

Freelia film
Drive.

Na pierwszy rzut oka, jak Transporter. Ten sam schemat. Kierowca. Samotnik. Zlecenia. Zasada. Pościg. STOP. 
Coś w tym filmie dziwi, niepokoi, męczy. Coś. Nie odrywasz wzroku od ekranu, chociaż akcji niewiele. Dialogi? Hmmm...Między jednym, a drugim nietrudno zasnąć. Wszystko w tym filmie nie pasuje. Wszystko jest pozorem. Nie wiesz, czy bohater jest dobry, czy zły, czy masz go lubić, czy nie. Dokonuje dziwnych wyborów. Miłość? Jak to możliwe, że kocha i nie walczy o miłość, a wręcz przeciwnie - pomaga rywalowi. Rozwala sobie życie i nadal pomaga rywalowi. Ba! Mści jego śmierć.

Oczy? Patrzysz w oczy. Widzisz dobrego faceta, który zmienia się niespodziewanie. Jego bezwzględność zaskakuje wszystkich. Ciebie również zaskoczy, tak samo, jak kobietę, dla której robi to, co robi. Kiedy bohater po raz pierwszy pokazuje swą ukrytą twarz, brutalnie bijąc w windzie bandytę - zasuwające się  drzwi windy oddzielają dwa, jak różne od siebie, światy. Światy, które nigdy nie mogłyby być razem - szorstki, brutalny samotnego mężczyzny i delikatny kruchej kobiety. Nieprzystające połówki. Przeobrażenie potęguje uczucie zdziwienia: małomówny, spokojny, totalnie panujący nad stresem, kamień. Nagle inny: wulgarny, agresywny, butny. Inność przeraża, dziwi. Do końca. Nie wierzysz w to, co robi. Odjeżdżasz razem z nim w stronę zachodzącego słońca.